piątek, 7 marca 2014

Na zawsze razem cz.23

 Siedziałam naprzeciwko tej całej nalepy czekając aż łaskawie się odezwie i powie o co jej chodzi. Wciąż mierzyłam ją w wzrokiem, próbując wyczytać coś z jej zachowania bądź mimiki twarzy, jednak na daremne. Nie umiałam jej rozszyfrować, może dlatego iż prawie jej nie znam. Między nami wciąż panowała ta napięta cisza, która dodatkowo mnie irytowała. W tym momencie nie miałam pojęcia co gorsze to milczenie i niepewność, czy może towarzystwo Olivii.
-Czego chcesz ? - Zapytałam najoschlej jak tylko umiałam, czym sama siebie zdziwiłam, nie wiedziałam ze potrafię być aż tak szorstka... Tradycyjnie to ja zaczęłam jako pierwsza gdyż miałam dosyć tej okropnej ciszy, a poza tym nie miałam czasu na jakieś podchody, mam dużo ciekawszych rzeczy do roboty.
-Chciałam ci podziękować- tym tekstem po prostu zbiła minie z nóg... Mimowolnie prychnęłam....Szczerze powiedziawszy to ledwo co powstrzymywałam się od wybuchu śmiechu. Ona i mi dziękować? Czyżbym czegoś nie pamiętała? Musiałam aż na nią spojrzeć, ponieważ myślałam ze sobie żartuje, jednak jej wyraz twarzy odwiódł mnie od tej myśli, była całkiem poważna.
- Za co?- Byłam ogromnie zdziwiona całą zaistniałą sytuacją, nie miałam pojęcia o co może jej chodzić, nie przypominałam sobie żebym coś dla niej zrobiła, a zwykle moja pamięć mnie nie zawodziła. Spojrzałam na nią przenikliwie i pytająco za razem, czekając aż bardziej sprecyzuje o co jej chodzi. Tym razem nie musiałam długo czekać aż w końcu zacznie.
-Za to że zostawiłaś Piotra, teraz w końcu będziemy mogli być szczęśliwi- myślałam że się przesłyszałam, Jenak po pierwszym szoku uświadomiłam sobie co właśnie do mnie powiedziała. To brzmiało tak nierealnie że aż nie mogłam w to uwierzyć, a jednak okazało się rzeczywistością. W tym momencie nie wiedziałam czy śmiać się czy może rozpłakać. Targały mną tak sprzeczne emocje że nawet nie mogłam określić tego jak czułam się tamtym momencie. Jeszcze kilka minut temu miałam jakieś małe nadzieje że może jeszcze coś uda mi się z Piotrem odbudować, ale po jej słowach runęły niczym domek z kart. Całkowita utrata Gawryły była najgorszym scenariuszem jaki los mógł dla mnie przygotować i to jeszcze w takim momencie... Nigdy nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji w której obydwoje o sobie zapominamy i żyjemy osobno... z kimś innym... ale tak się niestety stało. Teraz właśnie zrozumiałam jak bardzo go nadal kocham, jednak to jest prawda że uświadamiamy sobie jak nam na kimś zależy dopiero wtedy kiedy go tracimy. Nie chciałam żeby nasze życie tak się potoczyło, ale dopiero teraz zrozumiałam że przez wczorajszą sprzeczkę i przez to że pozwoliłam im iść samym wcale sobie nie pomogłam w odzyskiwaniu Gawryły, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej wszystko skomplikowałam dodatkowo dając im pewnego rodzaju przyzwolenie. Może gdybym z nimi wczoraj poszła to teraz miałabym jeszcze jakąś szansę u chirurga, a teraz... teraz to nie ma nawet co próbować, ponieważ jestem pewna że przegram... Poddaje się... tak ja Hana Goldberg poddaję się... po prostu nie mam już sił na tą i tak już bezcelową walkę. Jedynym pozytywem tego wszystkiego było to iż tym razem bez jakiegokolwiek wahania podjęłam decyzję... Jeżeli na badaniach wyjdzie że naprawdę jestem w ciąży nie powiem mu... nigdy się nie dowie, na pewno nie ode mnie tego byłam teraz pewna w 100%... No właśnie badania, powinnam już tam być.
-Szczęścia życzę- rzuciłam ironicznie, a i tak owe słowa ledwo co przeszły mi przez gardło. Szybko opuściłam bufet, ledwo co powstrzymywałam się od płaczu, wiedziałam że nie mogę się rozkleić, na pewno nie teraz. Pośpiesznie przemierzałam szpitalne korytarze, po krótkiej chwili dotarłam do gabinetu Darka, niepewnie weszłam do środka. Lekarz już na mnie czekał od razu kazał usadowić się na fotelu do badań. Po niespełna kilku chwilach już jeździł głowicą USG po moim brzuchu. Jednak nawet nie zwróciłam na to uwagi myślami byłam zupełnie gdzie innej. W mojej głowie siedział cały czas tylko on. Byłam jednocześnie smutna i wściekła. W sumie to szybko się pocieszył... W pomieszczeniu panowała głucha cisza, Wójcik wciąż wykonywał badanie. Strasznie długo to już trwało. W moim umyśle mimowolnie zaczął układać się kolejny czarny scenariusz. Siedziałam jak na szpilkach oczekując jakiegokolwiek słowa ze strony ginekologa. Szczerze powiedziawszy to nawet ta najgorsza informacja byłaby teraz lepsza od tej frustrującej ciszy. Zaczęłam się niecierpliwić
-Leż spokojnie, bo jeżeli dalej będziesz się tak wiercić to na prawdę nic nie znajdę- powiedział nie odrywając wzroku od monitora, a jego głos był jakiś ściszony i tak jakby obojętny. Posłusznie wykonałam polecenie lekarza, które nie należało do łatwych. Niestety nalezę do typu takich osób które nie lubią i nie potrafią czekać, zdecydowanie wole wiedzieć wszystko od razy, jednakże nie zawsze się tak da.
-Tu się schowałeś, moje gratulacje to 6 no prawie 7 tydzień- oznajmił z radością. Jego słowa były zbawienne. Czułam jak ogromny kamień spada mi z serca. Spojrzałam na ekran urządzenia. Nie mogłam uwierzyć że to dzieje się naprawdę, byłam jak zahipnotyzowana... ale niestety przez te wszystkie wydarzenia z ostatnich dni nie potrafiłam się tym cieszyć tak jakbym tego chciała, w sumie nawet nie wiedziałam czy mam z czego, co prawda jestem w ciąży, będę miała dziecko, ale będę musiała poradzić sobie sama, a to nie to samo...
-Chcesz wydruk dla szczęśliwego tatusia?- zapytał, czym jeszcze bardziej mnie dobił, jedynie co teraz mogłam zrobić to spojrzeć na niego spod byka, Darek chyba zrozumiał jaką gafę właśnie popełnił więc tylko podał mi papier abym mogła zetrzeć resztki żelu z brzucha i udał się do biurka. Gdy już doprowadziłam się do porządku podeszłam do niego i usiadłam naprzeciw.
-No... z maluszkiem wszystko w porządku, rozwija się prawidłowo.- od razy zaczął, nadal zawzięcie coś pisząc w mojej karcie. Już chciałam coś powiedzieć, ale Darek okazał się szybszy.
-Uprzedzając twoje pytanie, to tak możesz pracować- skąd on wiedział że właśnie o to chcę zapytać, czy naprawdę jestem aż tak przewidywalna?- dobra to by było na tyle, przyjdź do mnie za 4 tygodnie, no i obowiązkowo dużo odpoczywaj i proszę cię uważaj na siebie- spojrzał na mnie błagalnie, podając mi jednocześnie całą moja dokumentację. Na jego słowa rzuciłam mu jedynie krzywy uśmiech i ruszyłam w stronę wyjścia
-Hana- usłyszałam za sobą więc od razu zatrzymałam się, jednocześnie odwracając w tamtą stronę- masz- powiedział podając mi jakaś małą karteczkę, nie miałam pojęcia co to może być. Spojrzałam na niego pytająco- tak w razie czego...- dodał po chwili. Nie była to odpowiedź jaką chciałam usłyszeć, no ale cóż... mówi się trudno... Nie sprawdzając co to jest opuściłam gabinet. Stwierdziłam że zobaczę o co mu z tym chodziło dopiero w domu. Spokojnie zmierzałam w stronę wyjścia, jednak strasznie intrygowała mnie zawartość jaką kryje w sobie ów świstek papieru. Ciekawość wzięła górę, niepewnie spojrzałam na kartkę, był to wydruk badania. Poczułam jak łzy zbierają m się pod powiekami. Dopiero teraz do mnie dotarło że to wszystko dzieje się naprawdę... już wkrótce zostanę matką... zapatrzona w zdjęcie przemierzałam korytarz, przez co nawet nie zauważyłam idącego w moim kierunku Gawryły... Pech chciał że musiałam na niego wpaść, a wydruk jak i cała dokumentacja wypadły mi z rąk jednocześnie rozsypując się jak pudełko
zapałek. Bez namysłu rzuciłam się do zbierania kartek, oczywiście chirurg uczynił to samo... Miałam nadzieję że nie zobaczy zdjęcia USG i że nie domyśli się o co chodzi w tych wszystkich papierkach... jeszcze tego by mi teraz brakowało... Nie chciałam żeby się dowiedział.... jednak czy tak się stanie ? Nie wiem...

Jak myślicie jak to się skończy ? Dowie się czy też nie ?
Komentujcie

28 komentarzy:

  1. Ja jednak mam nadzieje, ze Piotr dowie sie o tej ciazy teraz. Czekam szybko na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  2. Extra opo :) Kiedy next? :) A co do tego co wydarzyło się na koniec to coś czuję ,że Piotr weźmie do ręki wydruk USG i się domyśli albo chwyci kartkę z samymi zaleceniami i inne papiery ,które się Hanie rozsypały i zapyta jej się o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślę ze weźmie do ręki jej usg :D

      Usuń
    2. A Hana pewnie ucieknie :)

      Usuń
    3. ciekawe jak to wszystko się potoczy :D

      Usuń
  3. Oby Piotr dowiedział się o tej ciąży.:) ciekawe jak zareaguje :D no to czekamy ns nexta w którym wszystko się wyjasni :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Next! Szybko !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dowie sie , dowie musi się dowiedzieć :D pewnie przez przypadek weźmie zdjęcie i zobaczy ze to jej :) ale niech ta Olivia się odczepi od nich :D

    OdpowiedzUsuń
  6. to nie tak miało być. Hana miała mu powiedzieć o tej ciąży, a nie tak z zaskoczenia. Szybko next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jak tak przez przypadek się dowie to będzie lepiej :D

      Usuń
  7. super <3 oby się dowiedział

    OdpowiedzUsuń
  8. mam nadzieję że się dowie

    OdpowiedzUsuń
  9. oby Piotr się dowiedział

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne opo. czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez mam taka nadzieje ze Piotr sie dowie

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW***
    a ja w sumie bym wolala, żeby Piotr dowiedzial się troche później, no bo niech się trochę pomęczą jeszcze ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. oby od razu dowiedział się o tej ciązy :D jestem ciekawa jak zareaguje :D proszę o next a jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. krucze nie moge się doczekać nexta :D proszę dajcie go jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy dodacie ?.

    OdpowiedzUsuń
  16. next plissssssssss

    OdpowiedzUsuń
  17. będzie dzisiaj next ?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam nie wyrobię się dzisiaj, jutro z samego rana coś dodam

      Usuń
    2. szkoda :/

      Usuń
    3. kiedy cos dodacie ?

      Usuń
  18. Aha! Limit dawno przekroczony :D, dawaj next :). Co do opowiadania kocham, ubóstwiam <3

    OdpowiedzUsuń